ie ma potrzeby - mówiliście - żadne grobowce nie zastąpią
tej pajdki powszedniego chleba, a jeśli było ile trzeba,
to aż zanadto lub w nadmiarze - tym, którzy w taki okruch wątpią.
Ale na stole z sosny litej: gładkiej, sękatej, pospolitej,
który ojcowie wyciosali, a wyście tylko kartoflankę
szpyrką każdemu okrasili - dokładnie, wedle zasług słusznych.
A dziadek siedział i nie widział, bo jemu lata poszły w oczy,
więc szukał swego przemijania w polu, gdy słuchał wron na ścierni,
lecz czy go mogło coś zadziwić i czy go mogło coś zaskoczyć,
kiedy - zamknięty jak fotograf - tworzył odbitki w swojej ciemni.
więc szukał swego przemijania w polu, gdy słuchał wron na ścierni,
lecz czy go mogło coś zadziwić i czy go mogło coś zaskoczyć,
kiedy - zamknięty jak fotograf - tworzył odbitki w swojej ciemni.
Miał święty spokój - własny pokój - taki, jakiego nie wymarzył,
bo marzeń żadnych nigdy nie miał, ale zapewne może zdarzyć
się sielankowy ten poemat.
Copyright © by Wiesław Musiałowski 7/11/2007
bo marzeń żadnych nigdy nie miał, ale zapewne może zdarzyć
się sielankowy ten poemat.
Copyright © by Wiesław Musiałowski 7/11/2007
