rojem sikorek na plastrze słoniny,
na skrzydłach sójek odrobiną nieba,
zapachem lisa w okruszynach chleba,
które w otchłani tropów szron uwięził
ostatnim tchnieniem mroźnego oddechu.
Słonko policzy głodówki godziny
w puchu pierzyny. Ale bez pośpiechu...
jeszcze w głębokim letargu doliny:
domek lęgowy wróbel okupuje
i pełni wartę wśród nagich gałęzi,
póki go szpaków szpica nie przepędzi.
w puchu pierzyny. Ale bez pośpiechu...
jeszcze w głębokim letargu doliny:
domek lęgowy wróbel okupuje
i pełni wartę wśród nagich gałęzi,
póki go szpaków szpica nie przepędzi.
Niedźwiedź w świerczyny dorodnym młodniku,
po opuszczeniu swego budowiska
w przepastną zaspę wpędził stado dzików,
które zmierzało prosto do babrzyska.
po opuszczeniu swego budowiska
w przepastną zaspę wpędził stado dzików,
które zmierzało prosto do babrzyska.
Lecz ursus najpierw wyprawi igrzyska:
adiutant stanął u odyńca boku,
chyra mu sterczy niczym grań skalista,
nie ustępuje do tyłu ni kroku,
jakby zamierzał misia golić brzytwą.
adiutant stanął u odyńca boku,
chyra mu sterczy niczym grań skalista,
nie ustępuje do tyłu ni kroku,
jakby zamierzał misia golić brzytwą.
Opuścił głowę, fuknął w tabakierę,
świece mu płoną jak żagwie ogniska,
chwost stanął dęba...chciał być bohaterem.
A z fajki iskra wściekłości wytrysła
wprost na szabelki. Po czym - zaszarżował,
lecz olbrzym wolno podniósł się na dyby
i ryknął gromko, aż buki zadrżały.
świece mu płoną jak żagwie ogniska,
chwost stanął dęba...chciał być bohaterem.
A z fajki iskra wściekłości wytrysła
wprost na szabelki. Po czym - zaszarżował,
lecz olbrzym wolno podniósł się na dyby
i ryknął gromko, aż buki zadrżały.
Pod adiutantem biegi skamieniały
i słychać było jakby kuli świst
- to misiu gwizdnął... adiutanta w gwizd!
Copyright © by Wiesław Musiałowski 3/4/2003
i słychać było jakby kuli świst
- to misiu gwizdnął... adiutanta w gwizd!
Copyright © by Wiesław Musiałowski 3/4/2003
