o nie będzie wiersz zwykły - wersja warsztatowa,
Gdzie uczą poloniści, krytycy i biegli
Nauczyciele treści - ci dawno polegli
We własnych domniemaniach - śpijcie w swoich grobach!
Jesteście młodzi wiekiem - umysłowo starzy,
Piszecie o problemach, ale tylko własnych,
Wam się nie mieści w metrum schemat o podwładnych,
O kłopotach, o troskach, nie umiecie ważyć.
Piszecie o problemach, ale tylko własnych,
Wam się nie mieści w metrum schemat o podwładnych,
O kłopotach, o troskach, nie umiecie ważyć.
Trzeba uczyć fizyki - was, co wiecie wszystko,
Nauczeni na kursach od krytyki mędrców
Powielacie nowiny - za prędko, za prędko
- Starożytność minęła - wy wciąż na igrzyskach.
Igrzyskach o igraniu z całunem, lecz w maskach
Wasze trudne dzieciństwo w jakimś edytorze
Próbujecie upychać, czasownik - być może,
Póki tusz w pojemniku i folia nie zaschła.
Nauczeni na kursach od krytyki mędrców
Powielacie nowiny - za prędko, za prędko
- Starożytność minęła - wy wciąż na igrzyskach.
Igrzyskach o igraniu z całunem, lecz w maskach
Wasze trudne dzieciństwo w jakimś edytorze
Próbujecie upychać, czasownik - być może,
Póki tusz w pojemniku i folia nie zaschła.
Nie zdążycie na pogrzeb - nikt was nie zaprosi,
Bowiem pogrzeb poezji dawno się dokonał,
Więc pokorny nie będę - nie ma nic w pokłonach,
Bo mnie nikt na piedestał nie musi wynosić.
Bowiem pogrzeb poezji dawno się dokonał,
Więc pokorny nie będę - nie ma nic w pokłonach,
Bo mnie nikt na piedestał nie musi wynosić.
Umrę na wsi, gdzie zwykli ludzie pomieszkują,
Gdzie na kuchni kartofle omaszczone spyrką,
Łóżka bez baldachimów - ot drewniane wyrko
I niechaj oponenci w stanie zwanym rują
Gdzie na kuchni kartofle omaszczone spyrką,
Łóżka bez baldachimów - ot drewniane wyrko
I niechaj oponenci w stanie zwanym rują
Nadal się podniecają wydawniczą siłą
Czytają takie tomy, w których wierszy dziesięć,
A ja się będę włóczył - po polach, po lesie
- Będę szukał przyszłości; i co by tam było,
Czytają takie tomy, w których wierszy dziesięć,
A ja się będę włóczył - po polach, po lesie
- Będę szukał przyszłości; i co by tam było,
Gdyby klimat się zmienił - zmieni się na gorszy,
Wyjdą z głuszy zwierzęta z takimi ślepiami
Jakich nikt nie opisał, bo już był za drzwiami
Za którymi największy zwierz go wypatroszył.
Wyjdą z głuszy zwierzęta z takimi ślepiami
Jakich nikt nie opisał, bo już był za drzwiami
Za którymi największy zwierz go wypatroszył.
Wokół plamy: na ścianach, suficie, podłodze,
Ludzką juchą popiją - za zdrowie, za zdrowie
Śmiałka, który miał czelność spisać tę opowieść,
Zanim go zakopali gdzieś w przydrożnym rowie.
Ludzką juchą popiją - za zdrowie, za zdrowie
Śmiałka, który miał czelność spisać tę opowieść,
Zanim go zakopali gdzieś w przydrożnym rowie.
Kruki węsząc padlinę naostrzyły dzioby,
Będą ścięgna oddzielać od gnijących kości,
Ale krukom nie wolno niczego zazdrościć,
Bo wśród zwierząt w teatrze występują też osoby.
Copyright © by Wiesław Musiałowski 1/12/2019
Będą ścięgna oddzielać od gnijących kości,
Ale krukom nie wolno niczego zazdrościć,
Bo wśród zwierząt w teatrze występują też osoby.
Copyright © by Wiesław Musiałowski 1/12/2019
