Doktor.
Umarł normalnie na zwykłą przypadłość,
w zasadzie, nawet kilka przypadłości,
stwierdzam stanowczo po zbadaniu trupa:
ostatnio chyba zbytnio się nie ruchał,
ale to na karb piszczelowej kości,
więc trudno dociec czy chciał zrobić na złość,
przeważnie każdy pospolity łajza
właśnie w ten sposób żegna ojcowiznę
- tak najwygodniej - odjeżdża bez słowa,
wiem o tym z recept, że od dawna knował,
by komunijną najbielszą bieliznę
na poniewierkę gdzieś w zaświaty zabrać.
Kleryk.
w zasadzie, nawet kilka przypadłości,
stwierdzam stanowczo po zbadaniu trupa:
ostatnio chyba zbytnio się nie ruchał,
ale to na karb piszczelowej kości,
więc trudno dociec czy chciał zrobić na złość,
przeważnie każdy pospolity łajza
właśnie w ten sposób żegna ojcowiznę
- tak najwygodniej - odjeżdża bez słowa,
wiem o tym z recept, że od dawna knował,
by komunijną najbielszą bieliznę
na poniewierkę gdzieś w zaświaty zabrać.
Kleryk.
O czym pan bredzisz, drogi eskulapie,
wszak w garniturze nieboszczyk jedynie,
wiem, bom tu pierwej był od jegomości,
uzdrowicielu. Szybkości zazdrościsz,
cerę masz przez to jak mąka we młynie
i bez potrzeby byle kłapać kłapiesz,
popatrz na wdowę - całkiem, całkiem jeszcze,
lecz zgon cierpienie na twarzy wypisał,
ale to minie po roku mniej więcej
albo i wcześniej, jeśli weźmie w ręce
to, co w tej chwili niestety nam zwisa,
ech, na myśl samą czuję dziwne dreszcze.
Doktor (szeptem)
wszak w garniturze nieboszczyk jedynie,
wiem, bom tu pierwej był od jegomości,
uzdrowicielu. Szybkości zazdrościsz,
cerę masz przez to jak mąka we młynie
i bez potrzeby byle kłapać kłapiesz,
popatrz na wdowę - całkiem, całkiem jeszcze,
lecz zgon cierpienie na twarzy wypisał,
ale to minie po roku mniej więcej
albo i wcześniej, jeśli weźmie w ręce
to, co w tej chwili niestety nam zwisa,
ech, na myśl samą czuję dziwne dreszcze.
Doktor (szeptem)
Spiritus multum procento in vino.
Kleryk (na ucho)
Kleryk (na ucho)
Et lamborghini perpetuum mobiles?
Wdowa.
Wdowa.
Leżysz mój Jaśku już całkiem bez ducha,
bowiem szczęśliwy w niebiesiech się błąka,
a tu się wiosna uskrzydliła w łątkach,
lecz ty nie słyszysz, a warto posłuchać
pana od recept - wypisał ich setki
i z ciebie Jaśku wyssał cały rozum,
lecz nie wiedziałeś, więc mnie źle nie zrozum,
bo zaprawiony w domu od kolebki
jak zmyślnie doić synów pól i ziemi
małorozumnych, tudzież drobnomieszczan,
jeśli pozwolą na stałe się wessać,
to pozostaną jak ty bez tajemnic,
przez przeźroczystą twą powłokę widać
dawniej i teraz jesteś jak pień drzewa
głuchy i pusty, i ptak nie zaśpiewa,
ani nie zalśni na ugorze skiba,
jeszcześ nie ostygł, a już czuć tu świnią
- patrzą pod moje pogrzebowe szaty,
lecz wziąłeś wszystko, więc jesteś bogatszy
od pospolitych ssaków, co się ślinią,
jeden z radości, że ryja odcięto,
drugi z miłości do przykazań boskich,
lecz masz przed sobą, nie musisz się złościć,
będziesz obłokiem - całopalne święto.
bowiem szczęśliwy w niebiesiech się błąka,
a tu się wiosna uskrzydliła w łątkach,
lecz ty nie słyszysz, a warto posłuchać
pana od recept - wypisał ich setki
i z ciebie Jaśku wyssał cały rozum,
lecz nie wiedziałeś, więc mnie źle nie zrozum,
bo zaprawiony w domu od kolebki
jak zmyślnie doić synów pól i ziemi
małorozumnych, tudzież drobnomieszczan,
jeśli pozwolą na stałe się wessać,
to pozostaną jak ty bez tajemnic,
przez przeźroczystą twą powłokę widać
dawniej i teraz jesteś jak pień drzewa
głuchy i pusty, i ptak nie zaśpiewa,
ani nie zalśni na ugorze skiba,
jeszcześ nie ostygł, a już czuć tu świnią
- patrzą pod moje pogrzebowe szaty,
lecz wziąłeś wszystko, więc jesteś bogatszy
od pospolitych ssaków, co się ślinią,
jeden z radości, że ryja odcięto,
drugi z miłości do przykazań boskich,
lecz masz przed sobą, nie musisz się złościć,
będziesz obłokiem - całopalne święto.
Copyright © by Wiesław Musiałowski 12/29/2009
