Odlotowo

Opustoszała sala po premierze, 
oliwne lampy na proscenium gasną, 
z twarzą anioła dziwka pod pręgierzem
ssie pestkę gruszki, bo w gardle jej zaschło.

Państwo się tłoczą do błyszczących bryczek
i odjeżdżają na krótkich w nieznane,
wertując kartki podręcznych kantyczek, 
po znaku krzyża nierozłączne amen.

Z lewej na prawą po wybojach państwo
krętych uliczek z dziurawym asfaltem, 
na peryferiach śpi drobnomieszczaństwo,
pohukiwania sów pobrzmiewa falset,

a za murami dostatków bezbrzeże
u ujścia rzeki naniesiona łacha, 
portal do portu w wyśnionej riwierze, 
gest pożegnalny działkowego stracha.

Copyright © by Wiesław Musiałowski 20/04/2008