Opustoszała sala po premierze,
oliwne lampy na proscenium gasną,
z twarzą anioła dziwka pod pręgierzem
ssie pestkę gruszki, bo w gardle jej zaschło.
Państwo się tłoczą do błyszczących bryczek
i odjeżdżają na krótkich w nieznane,
wertując kartki podręcznych kantyczek,
po znaku krzyża nierozłączne amen.
Z lewej na prawą po wybojach państwo
krętych uliczek z dziurawym asfaltem,
na peryferiach śpi drobnomieszczaństwo,
pohukiwania sów pobrzmiewa falset,
a za murami dostatków bezbrzeże
u ujścia rzeki naniesiona łacha,
portal do portu w wyśnionej riwierze,
gest pożegnalny działkowego stracha.
oliwne lampy na proscenium gasną,
z twarzą anioła dziwka pod pręgierzem
ssie pestkę gruszki, bo w gardle jej zaschło.
Państwo się tłoczą do błyszczących bryczek
i odjeżdżają na krótkich w nieznane,
wertując kartki podręcznych kantyczek,
po znaku krzyża nierozłączne amen.
Z lewej na prawą po wybojach państwo
krętych uliczek z dziurawym asfaltem,
na peryferiach śpi drobnomieszczaństwo,
pohukiwania sów pobrzmiewa falset,
a za murami dostatków bezbrzeże
u ujścia rzeki naniesiona łacha,
portal do portu w wyśnionej riwierze,
gest pożegnalny działkowego stracha.
