Dwa światy


iedy się czasem zasmucisz jak słonko za chmurą na chwilę,
albo w zachodu godzinie, gdy w trawy półsenne zapada
cicho by kwiatów nie płoszyć spóźnionych pokrzywnic gromada,
idę i zbieram ich nuty i zwiewną melodię układam,
którą po burzy zanucę, niech tańczą dla ciebie motyle.

Mogę ci z liści ułożyć tych lat kalejdoskop magiczny,
krąg wielobarwnych pór roku z kolorów zależnych niezmiennie,
które w swej szacie nietrwałej jesienno-zimowo-wiosennej
będą się mienić słowami wiązanki od wszystkich odmiennej,
prostej jak droga ku szczęściu z odcieniem prawdziwie lirycznym.

Mogę cię zabrać ze sobą na pokład cudownej fregaty,
rozpiąć jej żagle z obłoków i płynąć, gdzie zechcesz, kochana,
albo słowiczym akordem przywabiać wspomnienia do rana.
Kiedy będziemy w przestworzach szybować na wietrze jak ptaki,
może się uda zobaczyć tak różne na ziemi dwa światy.

Copyright © by Wiesław Musiałowski 12/2/2003