mój lesie wymyślony,
świecie,
gdzie w drzewach mieszka aromat
żywicznych olejków lotnych
jodłowej cetyny
w aparaturze nabytej rutyny,
uzdrawiający zapach balsamiczny
chorym na płuca dobywany skrycie.
Lesie,
mój lesie milczący
chwilą nocnej ciszy,
gdy bimbrownicy pędzą życie cieni,
i drwal,
co nie ma litości pół kwarty
przy kopalniaku ośnikiem odartym,
za stempel potem
i windą w głąb ziemi podpierać stropy,
tam gdzie nie usłyszysz zgiełku łańcuchów
w odstrzelonej niszy.
Copyright © by Wiesław Musiałowski 7/11/2003
mój lesie milczący
chwilą nocnej ciszy,
gdy bimbrownicy pędzą życie cieni,
i drwal,
co nie ma litości pół kwarty
przy kopalniaku ośnikiem odartym,
za stempel potem
i windą w głąb ziemi podpierać stropy,
tam gdzie nie usłyszysz zgiełku łańcuchów
w odstrzelonej niszy.
Copyright © by Wiesław Musiałowski 7/11/2003
