Za miedzą

A wy mnie bose stopy po tej ziemi nieście:
gdzie się stokrotka uśmiecha,
gdzie Świętojańskie Noce sypią srebrne deszcze
i w pas się kłania wichrom pochylona strzecha.

A wy, poranne rosy, obmywajcie stopy
z kurzu przebytych, bo trzeba
zbierać łany niewiedzy i ustawiać snopy
na podobieństwo polnych - kłosami do nieba.

A wy kapliczki w drodze, które wskazywały
na tym bezdrożu kierunek
wybaczcie. Oto człowiek - w swoim ego mały, 
gromadząc chleb powszedni niewiele rozumie.

Copyright © by Wiesław Musiałowski 12/18/2004