Moja przystań


twieram okno w jesienny poranek,
bo wiatr kołacze i ze snu wyrywa,
abym zobaczył stoki mgłą zasłane
i oszronione szczyty mógł podziwiać,
okruchy słońca chwytać w puste dłonie, 
zanieść na zbocza soczystej zieleni,
rozsypać wokół, niechaj las zapłonie,
a przed zmierzchaniem w barwny łuk zamieni
kropelki rosy mieszkające w kwiatach, 
na torfowiskach, łąkach, nieużytkach,
niech zmrok rozjaśni różowa poświata
i najpiękniejszą w moim życiu przystań.


Copyright © by Wiesław Musiałowski