Ognisko


eszcze nie zgasło, jeszcze się dopala
mrowieniem iskier i chodzi po krzyżu:
ciepłem rozgrzewa, przygasa, rozbłyska.
A mnie się wtedy marzy taka iskra
z posmakiem czosnku i szczyptą anyżu
bez dokładności wyliczonych w calach.
Drew więc dokładam: niech żyje, niech płonie
i noc rozjaśnia koczującą wokół,
pośród dziwadeł zawieszonych w próżni -
może zbłąkani przycupną podróżni,
zaniosą bliskim przechowaną w oku
tego ogniska kopię na dwie dłonie.

Copyright © by Wiesław Musiałowski 15/02/2007