Pinus silvestris


d samotności lasu, jeśli wybawiona,
czy korony straconej niczym na szafocie
- pod kuchnią płoną kruchych konarów ramiona
i kołysanie senne jednej z licznych pociech.

Połączeni w jedności za drewnianym płotkiem:
helipterum roseum w dłubanym wazonie
i żywica naciekła balsamicznym płatkiem
i nomada wracając, w ułomnym pokłonie.

Wielkanocnych kołatek nad polami granie,
jakby się igły wszystkie rozdzwoniły nagle,
a ten wędrowiec wspomni burze i przystanie,
by poszarpane wiatrem móc połatać żagle.
I pospolita służy w pospolitym stanie
ciągle od powijaków, aż po umieranie.

Copyright © by Wiesław Musiałowski