atka wyszywała zwierzęta i ludzi,
na kanwie z krzyżyków formowała kształty
syna, bo do żywych nigdy nie powrócił,
nosząc ostrze sierpa w umyśle półmartwym,
jeździł na wycieczki do dziwnego domu,
w którym specjaliści odświeżali pamięć,
aby mógł do siebie wracać po kryjomu,
wtłaczali w krwi obieg tęsknotę i zamęt,
przywoływał ptaki w jesiennych młodnikach,
spędzając sen z koron karłowatych w gęstwie,
obłaskawiał orły[1] matowe w ciemnicach,
spalał się wewnętrznie, pozostało zdjęcie
oprawców i maski sk......i z wyszynku,
lecz umocowane mocodawców prawem,
nie było i nie ma i nie będzie synku
środka na półpanków od lewej do prawej.

