Uciekinier

A jemu wciąż się śniły niziny i strumień,
jaskółki i bociany, chata kryta strzechą,
podźwięk kukułki z wieży o kłótniach i miedzach
i groszu za pazuchą, iż z czasem zaśniedział,
więc myślał - odeszliśmy od pól za daleko,
lecz kto dziś sny o szczęściu potrafi zrozumieć:

że chabry modrookie - anioły, jak dzieci -
że maki z gęstwą zboża mogą żyć w harmonii,
że pięciolistna bywa nie tylko w legendzie,
że barwy pajęczyny blask jutrzenki przędzie,
że jesteś ledwie chwilą, więc za czym tak gonisz
- przyszłością? - chcesz czy nie chcesz, bezgłośnie uleci.

Każdemu dano tyle, ile może dostrzec
oczyma wyobraźni zamkniętymi w duszy:
malować każdy umie lepiej czy też gorzej
- żywych albo półmartwych klęczących w pokorze,
by zdążyć to co ludzkie bezwolnie poruczyć
rusałce co przywabia śmiercionośnym ostrzem.

Śnią świątki zadumane przy rozstajnych drogach:
o Matce Boskiej z dłonią przyjazną dla ludzi,
o drzewach z tatuażem ofiar wielu wojen
niektóre zabliźnione, inne jak podwoje,
by miłość przedawnioną ponownie obudzić
i przyjąć lub wyrzucić z serca - Pana Boga.

Copyright © by Wiesław Musiałowski 03/06/2017