Fantasta

Przyszedł na świat przy niedzieli,
w dniu beztroskich marzycieli:
zamiast mówić ma ma, ma ma,
wciąż powtarzał ga ga, ga ga.
Długo więc dyskutowano
I na imię - Gabryś dano.

Już w kołysce fantazjował:
przez sen liczył i rachował,
gdy zaś myśleć zaczął składnie,
recytował bardzo ładnie
takie różne śmieszne wiersze:

że w stodole żyją świerszcze,
do snu rzewnie myszkom grają
na skrzypeczkach i fujarce,
aby zakończyły harce.

Że na łąkach ule stoją,
przeto pszczoły, co się roją,
w nowym domu zamieszkają
i miód wonny tam zbierają.

Że na stawie rzęsy mrowie
służy rybom co się zowie,
dając ździebko cienia w lecie:
każdy lubi chłodek przecie.

Najmądrzejsze zaś są krowy:
choć nie znają ludzkiej mowy,
doskonale wręcz czytają,
gdyż od wieków księgi mają.

Copyright © by Wiesław Musiałowski 15/10/2001