Moja wina


am jestem winien, bo jesteście solą
i szkiełkiem w oku zbrukanej Ojczyzny,
w której narzekać na ból nie pozwolą,
więc ja tym bardziej będę dla was bliskim

i nie pominę, i w milczenia zmowie
nie będę pukał w wieko wdowim groszem. 
- Pobudka, wstawać! A kto tam? Odpowiem:
- posłaniec, druh wasz, bo na stypę proszę:

będzie wesoło i znajomych wielu;
kilka milionów, już zdrowych, bez ciała. 
- Bawmy się! Bawmy na wspólnym weselu!
Jak psy, jak wilki - wyleczonych zgraja.

- Patrzcie przed siebie, za nami jest pustka,
ziemia porosła karłowatym lasem,
i nicość wielka, nicość złotousta
- tu was pożegnam - tymczasem!

Copyright © by Wiesław Musiałowski 04/2/2015