gotowe przyjąć czułe ust mych tchnienia,
to jestem sztormem, gromem upojenia
- gdyż żeglowania sztuka mi nieobca.
Celowo błądzę po mórz twych manowcach,
aż kompas wskaże igłą wychylenia,
gdzie blask latarni za granicą cienia
(jak gwiazdka świeci) - kochanka najsłodsza!
Więc się kieruję do światła istnienia,
jakbym na lądzie miał dowodzić jazdą
i atakuję bez wojsk przyzwolenia,
wydając majtkom pilne polecenia:
rozpinać żagle, bosmanie na gniazdo
- płynąć do celu i kursu nie zmieniać!
Copyright © by Wiesław Musiałowski 10/22/2002
