Powroty III


ychodził zawsze o tej samej porze,
zegar słoneczny tykał w jego mózgu,
w tym pieskim świecie przedśmiertnej podróży,
gdy żaden doktor już mu nie pomoże.

Wabił się Tygrys – zdrobniale Tygrysek,
nie miał nawyków przynależnych kotom,
lecz był jak ludzie 
 myślącą istotą,
aż dnia pewnego na spacer nie wyszedł.

Po operacji nie wrócił do żywych,
a my chodzimy na cmentarzyk zwierząt,
bo tam w ogródku pod kasztanem leżą,
myśląc, że czas ich był czasem szczęśliwym.

Kiedy zobaczę awaryjne światła
na skrzyżowaniu dwóch odmiennych światów,
to jest mi smutno, że są również tacy,
którym empatii lampka dawno zgasła.

Bo w ludzkim ego mieszka siła dziwna,
że jest bezmyślną porzucona psina.

Copyright © by Wiesław Musiałowski 01/26/2019